ROZDZIAŁ 9/Spacer o północy
W trakcie gdy Remus wraz ze szklanką wody był w kuchni, Tonks przeglądała jego bogatą bibliotekę.Gdy wyciągnęła jedną ze starych książek, wypadł z niej kawałek pergaminu ze zdjęciem wyciętym z ,,Proroka Codziennego''.Była na nim piękna blondynka o słowiańskiej urodzie.Jej długie, falujace do pasa włosy rozwiewał wiatr. Miała na sobie lazurową długą suknie z białym paskiem. Koło niej stał na oko piętnastoletni chłopak. Czarny garnitur idealnie współgrał z błękitnym krawatem.Widać było, że są w sobie zakochani.
Wtem do pokoju wszedł Remus. Dziewczyna ze strachu upuściła owe zdjęcie. Natychmiast je podniosła i podeszła do przyjaciela.
-Remusie-zaczęła niepewnie-kto to?
-A to jest - zawahał się-była dziewczyna z Hogwartu. Miała na imię Olivia.
-Bardzo ładna-skomplementowała. A ten obok to ... ty?-spytała.
-Tak. Ona... zginęła.
-Co się z nią stało?-zaczęła spokojnie.
-Zabił ją Greyback. Po prostu przed wakacjami zerwała ze mną. Dowiedziała się, że jestem wilkołakiem.Rozumiałem ją. Następnego dnia jej koleżanka Dakota powiedziała, że to mnie pewnie rani, a ona opowiedziała, że to nie może mieć uczuć. Stał za nią Greyback. Krzyczałem żeby uciekły, ale posłuchała tylko Dakota. Olivia stwierdziła, że nie posłucha futrzaka.No i wtedy rozszarpał ją.
Nimfadora zauważyła łzę na jego policzku.
-Przepraszam nie powinnam pytać.-tłumaczyła się.
-Nie, nawet dobrze że spytałaś. Wiedziała o tym tylko Lily Potter. Mama Harry'ego rozumiała mnie.
-Remus wybacz, ale muszę jeszcze odwiedzić Lenę.
-Pozwól że zapytam-kontynuował- kto to Lena?
-Głupia jestem. Nie powiedziałam ci. Ostatnio do zakonu doszła Lena Redford. Moja przyjaciółka. Jest projektantką ogrodów. Poznałam ją w ostatniej klasie Hogwartu.
-No to leć.Czekamy z kolacją do 2o.1o.
-Będę na pewno. Pa!
Na dole pożegnała się z Syriuszem i Stworkiem. Zaraz po wyjściu, deportowała się do panny Redford.
Na dole pożegnała się z Syriuszem i Stworkiem. Zaraz po wyjściu, deportowała się do panny Redford.
-Lena! Jak się czujesz?-spytała wzruszona.
-No w sumie-a psik-tylko katar-a psik.
-Miło.-opowiedziała jej całą historię paru dni.- No dziś też wychodzimy.
-Super-a psik-ale on jest wilkołakiem.
-O jej. Wilkołakiem jest tylko w pełnie!
-To po jutrze-powiedziała.
-Ale nie dziś!
-Nimfadoro Tonks-a psik-czy ty się nie zakochałaś?
-Że co!?-krzyknęła-Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Mogę cię o coś prosić?
-No pewnie.-odpowiedziała -Co takiego?
-Chodź, pójdziesz że mną do Blacka.-zaproponowała.
Lena nie zdążyła odpowiedzieć, bo już były w mieszkaniu Dory.
Różowowłosa pobiegła umyć włosy. Gdy wróciła, na łóżku leżały idealnie dopasowane ubrania.
-Dziękuje!Kochana jesteś-rzekła do Leny.
Ubrała zielone rurki, fioletowy sweterek i granatowe buty na koturnie.
-Może pokombinujemy z fryzurą?-spytała z nadzieją Lena.
-No... dobrze-zgodziła się.
Stanęła przed lustrem i zaczęła zabawę z fryzurą.
Najpierw były białe jak gryka, potem w kolorze popiołu. Blond nie pasował, a czarny kok był jak ulał.
W końcu pojawiły się na ulicy Grimmauld Place.
Kwatera główna zakonu feniksa znajduje się przy Grimmauld Place 12 w Londynie.-pomyślały, a przed nimi wyrósł potężny budynek.Biegiem weszły do środka.
Tonks tradycyjnie przewróciła stojak.
Kwatera główna zakonu feniksa znajduje się przy Grimmauld Place 12 w Londynie.-pomyślały, a przed nimi wyrósł potężny budynek.Biegiem weszły do środka.
Tonks tradycyjnie przewróciła stojak.
-Czy to zawsze musi tu- zaczęła krzyczeć ale reszta słów została zagłuszona.
-WREDNE SZLAMY, WILKOŁAKI, ZDRAJCY KRWI,PRZESTĘPCY W TYM DOMU-krzyczała do momentu aż Syriusz zakrył obraz seledynową zasłoną.
-Słyszeliśmy że przyszłaś-powiedział z uśmiechem Syriusz-O Lena. Miło cię widzieć. Kiedy byłaś tu ostatni raz?
-Początkiem listopada.
-Ślicznie wyglądacie-rzekł Remus ukradkiem patrząc na Dorę.
-Po prostu zjawiskowo-dopowiedział Łapa.
Po trzydziestu minutach przybył cały zakon.
Wszyscy komplementowali wygląd dwóch pięknych dziewczyn.
Wszyscy komplementowali wygląd dwóch pięknych dziewczyn.
Szalonooki Moody zaczął swój długi monolog. Następnie Kingsley czytał swój raport o Alecto Carrow.
- Tonks, co teraz robicie w biurze z Hestią?
-Yyy...-prawie spadła z krzesła śledzimy Amy Grefings, podejrzana o porwanie sześciolatka.
-Zaczęłyście już raport?-spytał
-Tak, zajął trzy strony wąskiego pisma Dory.-wtrąciła panna Jones.
-Macie jakiąś zmianę o 15.2o w czwartek?
-Ja tak. Wymieniłam się z tą Elishabett Linnsey.-odpowiedziała Dora.
-Za dużo pracujesz.-stwierdził Alastor.
- Nie no coś ty-odpowiedziała sarkastycznie.
Właśnie na naradę wszedł Roberto z synem Maxem.
-Przepraszam, Berta jest chora.
-Tatusiu... czy ten pan jest w ciąży?-wskazał na Moody'ego.
-O Szalonooki... nie wiedziałam. Mogę być matką chrzestną-spytała Tonks, a wszyscy zaczęli się śmiać.
-Jeszcze słowo a uduszę-warknął Alastor.
Gdy posiedzenie dobiegło końca. Lena i Nimfadora zaparzyły 4 czekolady.
Podały je sobie, Remusowi i Syriuszowi.
-Pyszne-mruknął Black-Śpicie dziś tutaj?
-Ja nie tutaj, ale u Andromedy, a Lena u Bellatrix.
-Nie chce robić kłopotu-zaczęła Redford
- Żaden kłopot.-odpowiedział Syriusz.
Była 22.3o.Dziewczyny poszły do tymczasowej sypialni panny Redford
Punkt dwunasta deportowała się nad jezioro.Remus juz czekał.
Na powitanie trafiła go śnieżką.
-Bo będziesz chora-ostrzegł ją Lupin.
Przytuliła go i spacerowali razem wzdłuż lodu. W końcu, siedząc na ławce pocałowali się.
-Ja przepraszam.-tłumaczyła się Dora-Nie powinnam.
-Nie... to moja wina. Przepraszam.
-Swoją drogą... nieźle całujesz.-zaśmiała się.
Zbliżała się druga w nocy.Bohaterowie wrócili do kwatery.
-Lena-weszła do sypialni przyjaciółki budząc ją.-było cudnie. Dobranoc.
-Branoc-rzuciła sennie.
Remus siedział w kuchni.
-Czemu nie śpisz?-spytał Syriusz, który przechodził obok.
-Własnie idę.-odpowiedział i wbiegł na górę.
Jednak zamiast do swojej, wszedł do sypialni Nimfadory
Jednak zamiast do swojej, wszedł do sypialni Nimfadory
Zauważył że zasnęła z książką. Odłożył ją na półkę. Przykrył i pogłaskał Dorę, która miała znów różowe włosy i niewinną, dziecięcą twarzyczkę.
Po chwili pocałował ją w policzek.
Gdy wychodził, zauważył go Black.
-Co tam robiłeś?
-Zauważyłem że zasnęła z książką, więc odłożyłem ją.
-Aha... i przykryłeś i pocałowałeś...Zakochałeś się!-krzyknął niemal.
-Nie!-powiedział stanowczo.
-Zeswatać was?-spytał .
-Łapa jeśli będę chciał żebyś mnie zeswatał z którąś kuzynką, na pewno ci o tym powiem.Sam nic nie rób!
-Zastanówmy się-westchnął-nie.
Lupin nie widząc wyboru poszedł do siebie.
Syriusz mruknął ,, i tak was zeswatam''i także odszedł.
Następnego dnia, gdy Nimfadora wstała, ubrała szlafrok, poszła zrobić śniadanie.
Przygotowała tosty z serem i herbatę.
-Dziękuje skarbie-powiedziała Lena wchodząc do kuchni.
Moment później wszyscy siedzieli przy stole.
-Potem możemy iść na spacer z Syriuszem. Dumbledore się zgodził tyle że z psem.-uśmiechnęła się.
Po śniadaniu poszła na górę poczytać książkę. Była bardzo nie wyspana.
,,Gdyby nie to że pewnego marcowego poranka padał deszcz, całe życie Joanny Striling potoczyłoby się inną koleją(...)''*
Tyle zdążyła przeczytać zanim pokonał ją sen.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
*-fragment książki ,, Błękitny Zamek'' autorstwa Lucy Maud Montgomery.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ Mam nadzieje że się spodoba, Przepraszam za błędy i mam prośbę.
Tych którzy czytają moją historię proszę o komentowanie. Zostawiajcie też linki do swoich blogów. Na pewno przeczytam i skomentuje.
Tych którzy czytają moją historię proszę o komentowanie. Zostawiajcie też linki do swoich blogów. Na pewno przeczytam i skomentuje.