Nimfadora Tonks nadal unikała znajomych. Jedyny pewny kontakt miała z nią matka. Jej uniki nie zawsze się udawały, ale Merlin świadkiem, próbowała. Gdy została zaproszona przez Syriusza, na święta nie wiedziałam czy ma się cieszyć, czy płakać.
Wiedziała że będzie tam Remus, ale mimo to zgodziła się ze względu na Blacka. Było jej go szkoda. Podczas gdy ona chodziła na koncerty, do znajomych, on siedział zamknięty w znienawidzonym domu.
Drug powodem byłwyjazd rodziców. Nie chciała zostać sama na święta i nowy rok.
Na szczęście do świąt pozostał jeszcze miesiąc, wszystko mogło się zmienić. Miała nadzieje, że się zmieni. Po raz pierwszy oczekiwanie świąt nie sprawiało jej radości.
Nikt nie wiedział, że Dora od pewnego czasu prowadziła pamiętnik. Była to jedna z rzeczy, których się wstydziła. Na szczęście jej fantastyczny charakter sprawiał, że pamiętnik miał duszę. Były tam wszystkie jej sekrety, ale nie tylko. Były także zdjęcia i fragmenty piosenek jej ulubionego zespołu ,,Fatalne Jędze''.
Fatalne jędze składały się z pięciu wokalistek. Występowały na największych imprezach roku. Gdy ktoś je poprosił o koncert starały się go zorganizować. Kochały swoich fanów, ale niejednokrotnie brały udział w zdarzeniach, które zdecydowanie nie stawiały ich w dobrym świetle.
Przeglądając dziennik, myślała. Zastanawiała się, nad tym, co robi. Przecież kiedyś musiała porozmawiać z Remusem. Był jej przyjacielem, i zdecydowanie potrzebował towarzystwa, pocieszenia, wszystkiego, a ona tak po prostu go opuściła. A co jeśli pomyślał, że Tonks się go boi? Do tego nie mogła dopuścić! Musiała z nim porozmawiać... ale jeszcze nie teraz. Kiedyś. Na pewno. Musi. Obiecała sobie, że w końcu to zrobi.
W tym czasie Syriuszowi przychodziły do głowy różne myśli. Zauważył jak samotny jest Lupin. Black o nikogo się nie martwił, ale to była wyjątkowa sytuacja.
-Zaraz, zaraz... Dora też jest samotna-pomyślał.
Planował, jak połączyć Dorę i Remusa.Tak, miał plan. Tak, powoli zacznie wprowadzać go w życie.
Na te święta nie tylko Dora dostała zaproszenie. Tak jej powiedział. Liczył, że w ten sposób zagra na jej uczuciach. No bo co innego mogło namówić ją na święta, jak nie to, że jej kochany wujek będzie samotny w święta?
Zaprosił mnóstwo osób i większość z radością się zgodziła. Remus, Harry, Weasleyowie, Hermiona... a może nawet inni członkowie przybędą, aby razem z nim cieszyć się magią świąt. ***
Dora miała wielkie plany na dziś. Zamierzała wybrać się na koncert z Kingsleyem. Celem przyjaciela było zdobycie kilku informacji na jej temat. Wiedział, że będzie trudno.
Koncert odbywał się na świeżym powietrzu w parku. Muzyka grała głośno, więc trudno było rozmawiać.Jednak on znalazł pewną możliwość. Zaraz po występie zapytał:
-Dora, co ty ostatnio chodzisz smutna, zestresowana?
-Ja? Dlaczego tak sądzisz?-zdenerwowała się.- Czy ja nigdy nie mogę mieć po prostu złego dnia?-gdy nie odpowiedział spytała-Idziemy na kremowe?
-No dobra... A powiesz mi o co chodzi?-nie dawał za wygraną.-To po prostu drażni. Maryse się skarży, że ciągle się czepiasz. I nie tylko ona. Inni też mówią, że ich ignorujesz, co z tobą?!
-O nic nie chodzi. Skończ proszę, po prostu czasem nie wystarcza mi na to wszystko sił- uśmiechnęła się.
On wiedział, że był to wymuszony uśmiech. Spróbował zapytać jeszcze raz, a ona na granicy wytrzymałości po prostu się deportowała do swojego malutkiego mieszkanka.
Kupiła je wczoraj i już zdążyła je pokochać całym sercem.
Miało dwa pokoje, kuchnię i łazienkę.
Jej pokój był pomarańczowy, jak na prawdziwą Puchonkę przystało.
Drugi pokój był gościnny w odcieniach niebieskiego. Miała tam swoje książki.
Kuchnia była zdecydowanie największa. Beżowa, z wielkim stołem na środku.
Biała łazienka była najsłabszym aspektem jej mieszkania. Przypominała szpital.
Postanowiła odwiedzić Syriusza.
Zaczęła krzyczeć, ale nie potrafiła dojść do sedna sprawy. Sama nie wiedziała co spowodowało wybuch jej złości. Nachalność Kingsleya? To, że miał rację?
Mimo wszystko nie była gotowa na rozmowę.
-Ja nie chciałam, naprawdę nie chciałam. To był wypadek, nie chciałam wam sprawić przykrości-tłumaczyła nieskładnie.
-Dobra, Dora. O co chodzi, nic nie rozumiem. Nie robisz nam przykrości. Ja cię rozumiem. I choćby nawet wszyscy mieli dość, ja zostanę. Drugi raz cię nie stracę-próbował ją pocieszyć przez następne parę godzin.
Zasnęła. Następnego dnia poszła do pracy z mocnym postanowieniem zmiany zachowania. Wchodząc do biura zobaczyła kartkę:
Przepraszam Tonks, nie chciałem być nachalny. Wybacz.
Twój przyjaciel, Kingsley.
Nie mogła mu nie wybaczyć. Kochała go jak brata. Często przy niej był, gdy inni zwątpili. Ufała mu, a tego zniszczyć nie mogła.
Dostała także list od rodziców. Okazało się, że planują ją odwiedzić w nowym mieszkaniu.Ucieszyła się, bo od tygodnia nie widziała taty.
Nie było to specjalnie, ale po prostu ciągle się mijali. Coraz mniej było między nimi rozmów, a przecież w tych czasach, w czasach, w których lada dzień może być wojna powinna rozmawiać z nim stokrotnie częściej.
Gdy przybyli, wpadła na całkiem dobry pomysł. Przez lusterko skontaktowała się z Syriuszem.Spytała go, czy chce się zobaczyć z Ted'em i Andromedą.
Andy tak dawno nie widziała kuzyna. Każdego dnia tęskniła, ale Moody niechętnie chciał zorganizować ich spotkanie ze względu na bezpieczeństwo.Gdy się zgodził, we trójkę deportowali się do Grimmuauld Place 12
-Cześć!-zawołał uradowany Syriusz, przytulając serdecznie kuzynkę.
-Witaj Syriuszu!-odpowiedziała szczęśliwa-Gdzie Stworek?
Stworek... mały, wredny skrzat, którego głównym zajęciem było obrażanie ludzi, zamiast sprzątanie. Był niemal tak uroczy jak obraz matki Syriusza
-W kuchni.
Chodźmy więc. Muszę zobaczyć tego małego upiora.
-Głupie, wredne szlamy. Plugawe zdrajczynie, ach... gdyby moja pani to widziała-mówił jak zwykle do siebie.
-Choć Nimfadoro. Nie słuchaj tych oszczerstw.Wredny skrzacik...
Ted Tonks tymczasem rozmawiał z Syriuszem jak za dawnych lat, gdy Dora była dzieckiem.
On jeden akceptował wybór kuzynki. Zawsze pocieszał Andy, gdy ta płakała z powodu siostry Narcyzy, o której miłość tak zabiegała.
-Syriuszu, błagam zrób coś z tym skrzatem. Na miłość Boską, jak on się zachowuje?!-mówiła Andromeda.-I nie mów mi, że w takiej atmosferze chcesz urządzić święta... chaos, bród i anarchia.
-No wiesz... tyle lat słuchał rozkazów portretu naszej głupiej, wrednej... to znaczy troskliwej mamusi.-zaśmiał się pogodnie.-Sama byś była niemiła, kochana.
Po spotkaniu, gdy rodzice wyjechali a Tonks miała wreszcie święty spokój postanowiła udać się spać.
Śniły jej się koszmary o tym okropnym wilkołaku, mordercy Greybacku, i o Remusie.
W jej śnie Fenrir zabił Remusa i Syriusza, a ją samą zamknął w straszliwej rezydencji Malfoy Monor. Ocknęła się, a po policzkach płynęły jej łzy.
Lupinowi z kolei śniła się śmierć Nimfadory. Niektórym wyda się dziwne, że wilkołak może mieć uczucia, serce, ale prawda była taka, że martwił się o nią i o jej życie. Bał się, że w trakcie pełni po prostu ją zabije.
Następnego dnia Nimfadora pobierała naukę wyczarowania patronusa.
Było to najsłynniejsze, ale i najtrudniejsze zaklęcie.Myślała o Syriuszu, Lupinie i o Zakonie. Udało się! Wyczarowała go! Prawie... Przybrał postać rozmytej fretki. Mimo to cieszyła się jak dziecko.
Od razu pobiegła powiedzieć Hestii i Alastorowi.Następnie napisała list do rodziców.Jej radość podsumowały jej włosy, który przybrały wściekle różowy kolor.
-No to teraz tylko zaklęcia gospodarskie.-stwierdziła ze śmiechem.-Nigdy ich nie opanuje.
Pochwaliła się Syriuszowi, a ten od razu przekazał nowinę Remusowi.Wieczorem razem z Blackiem zorganizowali spotkanie. Właściwie było ich tylko dwóch, ale to nie pozwoliło na nudę.
Black opowiedział Dorze swoje przygody z Huncwotami.A ona opowiedziała o jej zabawnych przygodach z Charliem. Dora czuła się świetnie.
-I dobrze-myślał- Dużo już miała złych dni.
Zapomniał tylko, że to już nie jest jego mała Dora.
Kolejnego dnia do jej grupy aurorów przyjęto nową osobę, Deana Ginegausa.
Zaprzyjaźnili się, choć on skrywał pewien sekret. Dora nalegała aby przyjąć go do Zakonu, ale Alastor zdecydowanie odmówił. Na nic poszły argumenty, ze ona mu ufa. Moody mu nie ufał, a on nigdy się nie mylił.
-Nimfadora, zrozum on jest obcą osobą!-krzyczał na nią Moody.-Nie przyjmę do Zakonu jakiegoś młokosa niewiadomego pochodzenia, do cholery!
Alastor miał dość. Powiedział wszystko Syriuszowi, Remusowi, Hestii i Charliemu Weasley'owi.
-Ona jest nie do zniesienia-mówił zbulwersowany Alastor.
-Ona jest jeszcze dzieckiem- bronił Syriusz.
-Nie jest dzieckiem, do cholery!-wtrącił Remus.-Ona jest dorosła, Łapo.
-Musimy z nią na spokojnie porozmawiać-zaproponował Charlie
-Pogadam z nią-zgłosił się Syriusz.-Albo z Molly, ona zawsze wie co zrobić i co powiedzieć.
-Tak, co do tego nie mam wątpliwości.Tylko może posprzątaj w kuchni-zaśmiał się Charlie.-Jest wrażliwa w tym temacie.
Nazajutrz Black skontaktował się z Molly.
Pani Weasley była przerażona gdy tylko weszła do kuchni. Na nic zdały się tłumaczenia Syriusza o nieposłuszności Stworka.
-Wykorzystujesz biednego skrzata! Sam posprzątaj... albo nie! Lepiej ja to zrobię-od razu zabrała się do wycierania skurzonych szafek.-O czym chciałeś porozmawiać?
-O Dorze-zaczął.-Proszę cię, Molly. Porozmawiaj z nią.
-Och Syriuszu, przecież wiesz, że ja zawsze chętnie. Jednak ze względu na awans Artura muszę ci powiedzieć, że czas będę miała dopiero jutro.
Popołudniu Tonks, postanowiła odwiedzić Syriusza.
Weszła do domu, a on czekał na korytarzu.
-Błagam, cicho.
-No dobrze, dobrze-powiedziała i przez przypadek zaczepiła o stojak na parasole
Rozległ się krzyk obrazu.
-Wiem, uwielbiasz nam uświadamiać, że przybyłaś, ale my naprawdę wiemy, że pukasz-powiedział Lupin.-To może już pójdę.
-Siedź!-nakazał Syriusz.
Musiał przyznać, to będzie najgorszy element jego cudownego planu. Pierwsza rozmowa.
-To ja wpadnę kiedy indziej-zaproponowała Dora.
Mimo postanowienia brakowało jej odwagi. Szczerze miała nadzieje, że przyjaciele zmuszą ją do pozostania.
-Co się z wami dzieje-zapytał retorycznie Syriusz.-Herbaty starczy dla wszystkich!
Tonks i Lupin patrzyli na siebie i usiedli.Oboje byli mu dozgonnie wdzięczni. Lunatyk, bo w końcu miał szansę rozmowy z przyjaciółką. Ona, bo w tym momencie nie miała wyboru. Musiała porozmawiać.
Syriusz przygotował dla Remusa herbatę, a dla Dory zioła uspakajające. No cóż, musiał się przygotować, bo przecież nie chciał, aby w trakcie tej cudownej konwersacji któraś ze stron postanowiła dokonać morderstwa.Po długich rozmowach, mnóstwa śmiechu i powspominaniu wróciła do siebie.
Wieczorem rozwodziła się nad swoim zachowaniem.
-Merlinie, jaka ja byłam głupia-złapała się za głowę.-Jutro to wszystko naprawię.
Dziwiła się, dlaczego Blackowi tak zależało na ich zgodzie. Czyżby znów wpadł na jakiś iście huncwocki plan? Miała nadzieje, że nie.
Remus został na noc w domu na Grimmauld Place. Spał w pokoju Regulusa Blacka, brata Syriusza. Wstyd było mu się przyznać, ale myślał o Dorze. Właściwie nic im na temat swojego zachowania nie powiedziała. Ulgą było, że najwidoczniej zmieniła swoje nastawienie. Była przyjazna i nie sprawiała wrażenia zdenerwowanej. Wręcz przeciwnie. Była spokojna. Być może, jak stwierdził Syriusz, był to efekt jego fantastycznych ziółek uspokajających. Dostając je od Snape'a nie sądził, że kiedykolwiek ich użyje. Podejrzewał, że są zatrute. Zaufał Albusowi.
_____________________________________________________________________________Jeśli są jakieś błędy to nie wahajcie się ich wymienić w komentarzu.
Rozdział dla Eweliny, która mimo, że ta historia najlepszą nie była i nie jest pozostała wierną fanką :D
Dziękii :*Wiktoria
OdpowiedzUsuńdzięki za dedykacje :) rozdział jest w porządku ;) tylko nie kumam tego, że Dora ryczała przez Kingsleya.. przecież on jej tylko zadał jedno pytanie. aż tak niestabilna emocjonalnie jest przez Remusa, że to ją tak wkurza? dziwne.. no nic czekam na nowosc :) i proszę "chodź" zamiast "choć".. pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny , dziękuję za dedyk, najlepszy moment to ten z herbatą xD heh. Madziu a ja nawet wiem do kogo ma podobny charakter Dora... ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedykację. ;3
OdpowiedzUsuńWłaśnie też nie rozumiem, dlaczego Dora ryczała przez Kingsleya ;>
I jeszcze według mnie akcja rozwija się za szybko. I jest strasznie mało opisów.
Czekam na nowość ;d
Pozdrawiam
~Hermionija <3
hm... dopiero teraz zaczynam czytać to i są ok,rozdziały ale według mnie chcesz za szybko przejść z jednego zdażenie na drugie,jest za mało opisów, tonu jak ktoś to powiedział,opisywania akcji itd.Między innymi chodzi mi o ostatni fragment,od rozmowy o Moly
OdpowiedzUsuńJa bym ten fragment napisała tak:
"-Pogadam z nią...albo lepiej z Molly,ona będzie wiedziała co robić-powiedział Syriusz wstając z krzesła.
-Dobry pomysł-przyznał Charlie.-Ona się zna na takich sprawach.
Zebranie się zakończyło.Syriusz długo jeszcze siedział przy stole sam,rozmyślając o Dorze,o Lupinie,o jego matce noo i oczywiście o Harrym.Poszedł w końcu do Hardodzioba,z którym ostatnio bardzo lubił przebywać.
-Jak myślisz,Dziobku co się dzieje Nimfadorze i Lupinowi?Chyba nie myślisz że..Nie!Prędzej już pocałuję stworka niż oni zostaną parą-zaśmiał się pod nosem i zszedł na dół.
Nazajutrz Syriusz obudził się dość wcześnie. Charlie pewnie powiedział matce o zaproszeniu,nigdy nie zapomniał o czymś co mówił że zrobi,więc Syriusz musiał jakoś w miarę ogarnąć kuchnię.Właśnie czyścił z pajęczyn jedną z szafek kiedy usłyszał skrzyp drzwi od kuchni.Odwrócił się do wstrętnego skrzata domowego z niezadowoleniem w oczach.
-Czego chcesz?!-zapytał.
-Do domu chce się dostać zdrajczyni krwi,p-a-n-i-e-powiedział i ukłonił się przed Syriuszem Stworek.Miał on za to nienawiść w oczach.
-Nie nazywaj jej tak!Teraz pójdziesz jej otworzyć a potem nie chcę ciebie już widzieć w kuchni przez dłuższy czas!Zrozumiano?
-Tak,jak zawsze jak pan sobie życzy-odpowiedział znów z wymuszonym ukłonem i poszedł.
-Syriuszu,wybacz mi że wcześniej niż się umawiałeś z Charliem ale potem nie będę miała czasu i...O MÓJ BOŻE!
-Co się stało Moly?
-Syriuszu,czy ty tego nie widzisz?!Ta kuchnia wygląda masakrycznie!Na brodę Merlina kiedy ty ją ostatnio sprzątałeś?
-Właśnie przed chwilą....
-Dobra,dobra.Posprzątajmy tutaj gadając-o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
***
-No,jeszcze raz ci dziękuję Moly za poświęcony dla mnie i mojej kuchni czas.
-Nie ma sprawy-pogadam z Tonks jutro jak do ciebie przyjdzie-dobrze?Tak na osobności.A co do twojej kuchni i reszty domu mam pewien pomysł jak sobie z tym wszystkim możemy poradzić ale o tym jutro,ok?
-Nie sądzę abyś mogła coś zdziałaś.Ten dom od wieków nie był sprzątany...
-Jak mi dasz wolną rękę nawet i ten cud dokonam.No nic-do zobaczenia Syriuszu-powiedziała pani Weasley i wyszła z mieszkania.Syriusz zamknął za nią drzwi i zadowolony poszedł do kuchni.
-Stworek?!
-Tak,panie?
-Mówiłem ci że nie masz być w kuchni kiedy Moly będzie!
-Mówił pan że nie ma mnie tu być aż zdrajczyni krwi sobie pójdzie a właśnie poczułem że smród zdrajcy zniknął.
-Już mówiłem że masz tak nie mówić o moich przyjaciołach!I ciekawe skąd wiedziałeś kiedy ona sobie pójdzie,co?!
-Niech szanowny pan sobie wybiera innych przyjaciół!Och gdyby moja pani wiedziała...
-Dość-przerwał mu Syriusz.-Zejdź mi już z oczu!
-Tak jest panie-odpowiedział Stworek i zdeportował się z kuchni.
***
-Puk puk
-Już idę!
-Puk,puk,puk
-Na miłość boską,Nimfadoro,przecież mówię że już otwieram!
-NIE NAZYWAJ MNIE NIMFADORĄ!Witaj Syriuszu przy okazji-powiedziała Tonks,zadowolona wchodząc do mieszkania.
-Tylko proszę cię-idź baardzo po chichu aby nie obudzić....
-Tak Syriuszu,wiem!Wiem że nie mam obudzidzić twojej ma...-powiedziała Tonks,przerywając w pół zdania ,przez to że właśnie wpadła,jak zwykle z resztą w stojak na parasole.Upadła z głośnym odgłosem na podłogę,po czym rozległ się już każdemu znajomy wrzask
-Zdrajcy krwi!Wredne szumowiny!W moim domu!!!!!
-Jak zwykle-mruknął znudzonym głosem Łapa.-Idź już do jadalni.
-Ok,tylko doprowadzę się do porządku-odpowiedziała Tonks wstając z podłogi.Jednak niemal nie zwaliła się na podłogę po raz drugi kiedy usłyszała nad sobą znajomy głos:
-Ja rozumiem że lubisz dawać znać że przybyłaś ale można to robić w inny sposób niż tylko przewracając stojak na parasole budząc przy tym nasz ulubiony portret-powiedział Remus Lupin,stający dokładnie przed nią,wyciągający rękę w jej stronę"
Świetny opis *.*
UsuńDzięki :) tak jak teraz siedziałam napisałam to bo nagle mnie wena wzięła :) poza tym tonks to jest moja ulubiona postać...może o niej też założę bloga jak już mi się skończą pomysły na ten stary?Tak czy siak mam nadzieję na więcej opisów :)
OdpowiedzUsuńMoże się czepiam, ale.jaki jest czas akcji? W pierwszym rozdziale była mowa, iż Zakon to "świeża" organizacjia, a tu nagle Harry zostaje zaproszony. To jakieś 15 lat pomyłki, czy może niedostatecznie skupiłam się na tekście?
OdpowiedzUsuńNie o to chodziło:)
UsuńZakon wznawia działalność po kilkunastu latach.
Była to nowa organizacja dla Nimfadory i Leny:)
Aczkolwiek dla np. Remusa jest to też pewna nowość, ponieważ teraz zakon ma większe szanse.
Wyjaśniłam?
Jeśli nie to przepraszam, ale rzadko ktoś mnie ogarnia:)