Rozdział 5/W niebezpiecznej chwili
W tyle słychać było szepty i szmery.W każdym niemal oknie stał jakiś człowiek. Członkowie zakonu byli zmartwieni.
-Gdzież ona jest!?-krzyczeli na przemian, a każdy opowiadał swoją wersje.
W końcu większość rozeszła się a na środku wąskiej alejki stali Kingsley, Hestia i Remus.
-Gdzież ona jest!?-krzyczeli na przemian, a każdy opowiadał swoją wersje.
W końcu większość rozeszła się a na środku wąskiej alejki stali Kingsley, Hestia i Remus.
-Rozdzielmy się i znajdźmy ją-zaproponowała Hestia-Ja i Kingsley przeszukamy całe Hogsmede, a ty Remusie idź do zakazanego lasu.
-Ok, dobra.To idę-oznajmił Lunatyk i już go nie było.
Gdy wylądował, zobaczył jednorożce.Były poranione i uwięzione. Wiedział że nie może ich dotknąć, bo to by oznaczało że chce być nieśmiertelny, ale żyć w strasznych mękach. Piękny róż pobłyskiwał na ich ciele.Co jakiś czas patrzyły na piękny zamek Hogwartu.
Ruszył przed siebie. Teraz otoczenie było całkiem inne. Jaśniejsze, z wieloma okazami roślin.
-Ok, dobra.To idę-oznajmił Lunatyk i już go nie było.
Gdy wylądował, zobaczył jednorożce.Były poranione i uwięzione. Wiedział że nie może ich dotknąć, bo to by oznaczało że chce być nieśmiertelny, ale żyć w strasznych mękach. Piękny róż pobłyskiwał na ich ciele.Co jakiś czas patrzyły na piękny zamek Hogwartu.
Ruszył przed siebie. Teraz otoczenie było całkiem inne. Jaśniejsze, z wieloma okazami roślin.
Wielka wierzba płacząca, jakby mu się kłaniając chyliła się ku drodze.Usłyszał nikłe głosy.
Miał pewność że to śmierciożercy. Popatrzył w niebo. Było ciemne z milionem gwiazd. Szedł w stronę głosów.Coś kazało mu iść w głąb. I wtedy to zobaczył.
Lucjusz Malfoy torturował Nimfadorę zaklęciem Cruciatus. Coś w nim pękło. Wybiegł na środek polany.
-O,ho ho!-mruczał Lucjusz-Kogo my tu mamy...?Małego bojaźliwego wilczka?
-Zostaw ją!-Nakazał Remus.
-To nie koncert życzeń-mówił-Remusie!
Miał pewność że to śmierciożercy. Popatrzył w niebo. Było ciemne z milionem gwiazd. Szedł w stronę głosów.Coś kazało mu iść w głąb. I wtedy to zobaczył.
Lucjusz Malfoy torturował Nimfadorę zaklęciem Cruciatus. Coś w nim pękło. Wybiegł na środek polany.
-O,ho ho!-mruczał Lucjusz-Kogo my tu mamy...?Małego bojaźliwego wilczka?
-Zostaw ją!-Nakazał Remus.
-To nie koncert życzeń-mówił-Remusie!
-Powiedziałem puść ją!-krzyczał- Za chwilę będą tu aurorzy a wtedy ty będziesz...
-Nie wiem, kim będę ale ta nie całkiem szlama-wskazał na Tonks- będzie nieżywa.
-Nie wiem, kim będę ale ta nie całkiem szlama-wskazał na Tonks- będzie nieżywa.
-NIE-krzyknął i pojawił się Kingsley a za nim Hestia.
-Expeliarmus-powiedział Shackelbolt ale nie wycelował-CHOLERA!
Dean wypowiedział dziwne zaklęcie i różdżka Kingsleya rozsypała się w proch.
Lucjusz zamachnął różdżką.
-Crucio!
Tonks zawyła, Remus poderwał się i upadł przy niej.
-Imperio-wypowiedziawszy te słowa, Dean zaśmiał się szyderczo.
-Reducio-próbował naprawić swą różdżkę Kingsley.
W tyle zauważyli nikłe światło. Była to różdżka Bellatrix.
-Oho... moja siostrzenica,zabawimy się-rzekła-Crucio!
Zaśmiała się, a głos miała tak jakby długo milczała.
-Ach czemu ona nie posłuchała Syriusza-myślał Remus, torturowany przez Deana.
-Ciekawe czy zobaczycie trestale, gdy ona umrze.-zastanawiała się głośno Bella-Moja kochana panna Tonks,zdrajczyni krwi.Śmierć takiej nędznicy wszystkim zrobi dobrze.
Tonks miotała się na ziemi.Próbowała użyć zaklęć niewerbalnych.
-Expeliarmus-powiedział Shackelbolt ale nie wycelował-CHOLERA!
Dean wypowiedział dziwne zaklęcie i różdżka Kingsleya rozsypała się w proch.
Lucjusz zamachnął różdżką.
-Crucio!
Tonks zawyła, Remus poderwał się i upadł przy niej.
-Imperio-wypowiedziawszy te słowa, Dean zaśmiał się szyderczo.
-Reducio-próbował naprawić swą różdżkę Kingsley.
W tyle zauważyli nikłe światło. Była to różdżka Bellatrix.
-Oho... moja siostrzenica,zabawimy się-rzekła-Crucio!
Zaśmiała się, a głos miała tak jakby długo milczała.
-Ach czemu ona nie posłuchała Syriusza-myślał Remus, torturowany przez Deana.
-Ciekawe czy zobaczycie trestale, gdy ona umrze.-zastanawiała się głośno Bella-Moja kochana panna Tonks,zdrajczyni krwi.Śmierć takiej nędznicy wszystkim zrobi dobrze.
Tonks miotała się na ziemi.Próbowała użyć zaklęć niewerbalnych.
Na marne.
Avada Kedavra-powiedziała uradowana pani Lestrange-i po strawie.
NIEEEE-krzyczał Remus, a po jego policzkach płynęły pojedyncze łzy.Po chwili jednak opanował się.
Śmierciożercy zniknęli, a osoby z zakonu zebrały się nad ciałem Dory.
-Tylko nie to-płakała panna Jones-Błagam Nimfadoro.
Właśnie teraz wszystko straciło sens.Nad ich głowami, pojawił się mroczny znak, znak śmierci.
-Och, gdyby tylko posłuchała Blacka.-rozpaczał Kingsley.
Razem z bezwładnym ciałem Tonks,deportowali się do domu Blacków.
-Na brodę Merlina!Co z nią?!-krzyczał Syriusz,klęcząc nad ciałem zmarłej.
-Syriuszu...ona... nie żyje.-Z trudem powiedział Kingsley.
Dom, tętniący życiem, nagle zrobił się ponury.Ludzie na obrazach mieli smutne oczy.Wszyscy prócz matki Syriusza.Ona jedna śmiała się.
Avada Kedavra-powiedziała uradowana pani Lestrange-i po strawie.
NIEEEE-krzyczał Remus, a po jego policzkach płynęły pojedyncze łzy.Po chwili jednak opanował się.
Śmierciożercy zniknęli, a osoby z zakonu zebrały się nad ciałem Dory.
-Tylko nie to-płakała panna Jones-Błagam Nimfadoro.
Właśnie teraz wszystko straciło sens.Nad ich głowami, pojawił się mroczny znak, znak śmierci.
-Och, gdyby tylko posłuchała Blacka.-rozpaczał Kingsley.
Razem z bezwładnym ciałem Tonks,deportowali się do domu Blacków.
-Na brodę Merlina!Co z nią?!-krzyczał Syriusz,klęcząc nad ciałem zmarłej.
-Syriuszu...ona... nie żyje.-Z trudem powiedział Kingsley.
Dom, tętniący życiem, nagle zrobił się ponury.Ludzie na obrazach mieli smutne oczy.Wszyscy prócz matki Syriusza.Ona jedna śmiała się.
Kingsley położył ofiarę na łóżku w sypialni Andromedy. Wszyscy rozeszli się a nad ciałem, zostali tylko Remus i Syriusz. niespodziewanie do pokoju wszedł Stworek.
Pochylił się nad ciałem i przytulił Nimfadorę.
-Moja pani...-po jego policzku płynęła łza- Odżyj błagam.
Po policzkach Nimfadory popłynęły łzy, a ciało drgnęło. Wszyscy byli zdziwieni.
Przyjechali rodzice Tonks.
-Och... córeczko!-płakała Andromeda.
Tonks obudziła się, i powiedziała że przed tym wszystkim wypiła eliksir który kiedyś podarował jej Horacy Slughorn. Wszyscy się cieszyli, dziękując Stworkowi że odgadł tajemnicę. Ponieważ aby eliksir zaczął działać potrzebne były łzy skrzata.
____________________________________________________________
____________________________________________________________
Proszę. Mam nadzieje że się spodobało.
Wszystkie pytania piszcie na gg: 44737161
Następny rozdział postaram się dodać szybko.
PS2.Dziękuje za komentarze.:*
Pochylił się nad ciałem i przytulił Nimfadorę.
-Moja pani...-po jego policzku płynęła łza- Odżyj błagam.
Po policzkach Nimfadory popłynęły łzy, a ciało drgnęło. Wszyscy byli zdziwieni.
Przyjechali rodzice Tonks.
-Och... córeczko!-płakała Andromeda.
Tonks obudziła się, i powiedziała że przed tym wszystkim wypiła eliksir który kiedyś podarował jej Horacy Slughorn. Wszyscy się cieszyli, dziękując Stworkowi że odgadł tajemnicę. Ponieważ aby eliksir zaczął działać potrzebne były łzy skrzata.
____________________________________________________________
____________________________________________________________
Proszę. Mam nadzieje że się spodobało.
Wszystkie pytania piszcie na gg: 44737161
Następny rozdział postaram się dodać szybko.
PS2.Dziękuje za komentarze.:*
A już się bałam o moją Tonks ♥ Świetny rozdział i w końcu rozwinięta akcja :D Naprawdę super czekam na więcej. ;3
OdpowiedzUsuńOj Boskie ;* świetne. Cieszę się, że nie uśmierciłaś Dory ;), życzę weny xD
OdpowiedzUsuńO kurde. Ja tu czytam o śmierci Tonks i zamieram z kanapka tuż przed twarzą. :3 Świetny rozdział, ale w sumie jakbyś ją uśmierciła to by nie było opowiadania. Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdzaił :3
OdpowiedzUsuńPrzyznaje że miałam skończyć rozdział na śmierci Nimfadory, ale zrobiłam to dla was i dopisałam;D
UsuńO Boże! Serce mi stanęło! Taaaak się bałam o Dorunię... Masakra! :p
OdpowiedzUsuńAle żyje i wszystko w porządku :3
Ciekawy rozdzialik, akcja i te sprawy... Brawo!
Z każdym rozdziałem widać, że się rozwijasz :)
Tylko uważaj, bo J.K. jeszcze przebijesz! :o haha ;>
Pozdrawiam i życzę weny ;*
Cupcake.
Dziękuje:*
UsuńO ja piernicze ! Normalnie, oczy wyszły mi z orbit, jak tylko przeczytałam, że Dora nie żyje. A potem jak głupia szczerzyłam się do monitora, gdy otworzyła oczy. ;>
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdzia, naprawdę fajnie zaczęła rozwijać się akcja z Remusem i Tonks ;d
Czekam na więcej, mam nadzieję, że szybko dodasz następny ;)
Pozdrawiam.
~Hermionija <3
świetny rozdział-zaskakujący dość :D w sumie to mogłabyś ją uśmiercić i pisać potem tylko o remusie,jak rozpaczał,znalazł sobie inna chociaż nie chciał a potem dora wróciła jako zombie xD dobra-mam za wielką wyobraźnię ..... ale raczej sie cieszę że jej nie uśmierciłaś :) rozwinęłabym to tylko bardziej z tym eliksirem że nie wiem,np. działa do pół godziny po śmierci,potem już nie bo jakby mógł działać cały czas to by syriusz,dumbledore,snape i nawet może(przez rzucenie przez innego śmierciożercę na skrzata Imperio ) voldemort by przeżyli :/ świetne-widzę że zaczynasz rozwijać,nie idziesz "na skróty" z opowieścią i coraz lepiej mi się czyta :D znaczy-gdyby mi się źle od początku czytało to bym nie wróciła na ten rozdział raczej :D
OdpowiedzUsuńzapraszam też na mojego bloga,o mojej wymyślonej w Potterze postaci: http://leaf.blog.pl/
Przeczytałam jak prosiłaś :D I muszę powiedzieć, że mi się podoba. Jeszcze nie czytałam tego typu opowiadania i wcześniej nie zastanawiało mnie jak to się tam Lupin z Tonks zeszli wgl jak poznali, ale twój blog jest wciągający xD.
OdpowiedzUsuńCiekawa historia, ale masz dużo błędów ortograficznych.
Typowe zaraz po pocałunku zaczęła go unikać jak burza.
A co do tego rozdziału to najpierw czytam o porwaniu... później o śmierci. No zdziwiło mnie, że nie żyję, ale nie opowiadanie bez głównej bohaterki to nie opowiadanie :D
Rozdziały krótkie, ale miło się czyta :)
Stworek.. stworek, ale Nimfadora to nie jest jego pani. Stworek płacze ?! xD Heh :D Dobrze, że przewidziała, iż może jej się coś stać, ale kiedy widziała się ze Slughornem?
Pozdrawiam i życzę weny :)
Jak piszę, Horacy dał jej eliksir kiedyś.
UsuńMożliwe ze nawet w czasie gdy chodziła do Hogwartu.
jej ja już serio myślałam, że Dora nie żyje. chwała Ci za to, że jednak dopisałaś tę końcówkę, bo co to by było za Topin bez Tonks :) czekam na nowość z niecierpliwością!
OdpowiedzUsuńZaskakujące. Ciekawie wybrnęłaś z śmierci Tonks :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!