Rozdział 6/Wielkie Fanaberie Łapy
Przez okno do sypialni, wleciało mnóstwo promieni.
Gałęzie starego,wielkiego dębu, biły rytmicznie o szybę.
Ściany olśniewały fioletem, a na ścianach były przeróżne zdjęcia Andromedy lub wycinki z Proroka Codziennego lub Żonglera.
Młoda dziewczyna leżała na łóżku. Powoli otwierała oczy, by zacząć nowy dzień.
Choć od niepełnej śmierci minął prawie tydzień, Nimfadora nadal źle się czuła.
Tonks usłyszała ciche pukanie do drzwi na dolnym piętrze.
Wiedziała że Syriusz śpi więc poszła otworzyć.
-Chwileczkę.-zawołała.
Uchyliła drzwi, zobaczyła Moody'ego, Remusa i Molly.
-Witaj mała-powiedział Alastor.
-Cześć wszystkim.-powiedziała niezbyt głośno i nie wyraźnie-zapraszam, wejdźcie do kuchni.
Nimfadora, przechodząc koło stojaku potknęła się. Rozległ się donośny krzyk obrazu matki Syriusza.
Drzwi od sypialni Syriusza otwarły się, a w nich stanął on.
-Cześć panno Tonks, usłyszałem że wstałaś.
-Przepraszam-powiedziała zarumieniona Dora-czemu mówisz do mnie panno?
Ale nie usłyszał ostatnich słów gdyż razem z Lupinem zakryli obraz.
Weszła do kuchni.
Molly właśnie parzyła kawę.
Wszyscy byli przekonani że Syriusz już nie gniewa się na Tonks. I tu się mylili.
Dora leżała prawie cały tydzień więc Syriusz nie rozmawiał z nią.
Popijając kawę Molly zwróciła się do Nimfadory, która popijała swoje ziółka.
-Jak się czujesz kochanieńka?
-Już lepiej.
-Przyniosłam ci słodycze z Miodowego Królestwa.
-Dziękuje-schyliła głowę.
-Gdyby mnie posłuchała, czuła by się świetnie...-wtrącił Syriusz
-Syriuszu nalegam nie teraz.-wyratował Tonks z opresji.
Ona była mu wdzięczna, bo nie miała ochoty się tłumaczyć.
Nazajutrz skrzat Stworek zrobił się dla niej milszy. Z chęcią opowiadał jej o swoich marzeniach.
Wszyscy byli dla Tonks uprzejmi. Jedyny Syriusz ciągle ukazywał swe fochy.
-Tylko się nie przewróć-zaczął-a po co ja ci to mówię i tak mnie nie posłuchasz.
-Syriusz! Możesz przestać?! Przepraszam. Wystarczy?-spytała z nutką Nadziei w głosie.
-Nie, nigdy ci nie wybaczę.Przecież mogłaś zginąć!
Wszystkie obrazy się w tę awanturę.
-Ale żyję.
-Ale mogłaś nie żyć.
-Mogłeś się zgodzić.-krzyczała
-Nie rozumiesz że jakby ci się coś stało to...
-To co? NIC SIĘ NIE STAŁO!-chciała mówić dalej, lecz nagle...
-TONKS!-rozległ się głośny głos Remusa.-Łapa się o Ciebie martwi.
-A czy nie potraficie zrozumieć że jestem dorosła, a do tego jestem aurorem?
-Aurorzy są odpowiedzialni i dojrzali.-ocenił Black-A ty nie!
Nikt nie chciał już dokończyć kłótni.
Syriusz czuł że powiedział za dużo.Odszedł a Remus naskoczył na Tonks.
-Możesz spoważnieć?
-Tobie też to przeszkadza?!-powiedziała i wybiegła, nie czekając na odpowiedź.
W tym samym czasie, Syriusz był na ciemnym, starym strychu.
Było tu wiele siana i kurzu.
W kącie stał hipogryf Kłębolt.
-Kłęboltku... czemu ona jest taka lekkomyślna?-spytał Łapa głaszcząc po grzbiecie hipogryfa.
Rozległ się donośny huk. Na dole zaczął krzyczeć obraz pani Black. Za nimi stała Tonks.
-Przepraszam, ale chciałam to znaczy myślałam że w ten sposób będziesz ze mnie dumny. I że razem z Remusem będziecie się cieszyć że jestem taka dzielna i w ogóle.-Powiedziała a w oczach miała łzy.
-Choć tu-poprosił.
Gdy podeszła przytulił ją.
-Ale więcej tego nie rób.
-Nie zamierzam.
Zaśmiali się. Otwarły się drzwi a w nich Lupin.
-Przepraszam a może ktoś mi pomoże uciszyć ten obraz?
Nie usłyszał odpowiedzi a Nimfadora podeszła i powiedziała:
-Przepraszam-przytuliła go.
-A teraz chodźmy uspokoić mamusię.-powiedział Syriusz i we trójkę zeszli na parter.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Już macie kolejny rozdział.
Z dedykacją dla wszystkich ludzi, którzy czytają mojego bloga.
Ujawniajcie się w komentarzach;)
Kolejny niewiem kiedy. Napiszę jak będę wiedzieć.
Pytajcie o wszystko na gg:44737161
Pozdro!
Gałęzie starego,wielkiego dębu, biły rytmicznie o szybę.
Ściany olśniewały fioletem, a na ścianach były przeróżne zdjęcia Andromedy lub wycinki z Proroka Codziennego lub Żonglera.
Młoda dziewczyna leżała na łóżku. Powoli otwierała oczy, by zacząć nowy dzień.
Choć od niepełnej śmierci minął prawie tydzień, Nimfadora nadal źle się czuła.
Tonks usłyszała ciche pukanie do drzwi na dolnym piętrze.
Wiedziała że Syriusz śpi więc poszła otworzyć.
-Chwileczkę.-zawołała.
Uchyliła drzwi, zobaczyła Moody'ego, Remusa i Molly.
-Witaj mała-powiedział Alastor.
-Cześć wszystkim.-powiedziała niezbyt głośno i nie wyraźnie-zapraszam, wejdźcie do kuchni.
Nimfadora, przechodząc koło stojaku potknęła się. Rozległ się donośny krzyk obrazu matki Syriusza.
Drzwi od sypialni Syriusza otwarły się, a w nich stanął on.
-Cześć panno Tonks, usłyszałem że wstałaś.
-Przepraszam-powiedziała zarumieniona Dora-czemu mówisz do mnie panno?
Ale nie usłyszał ostatnich słów gdyż razem z Lupinem zakryli obraz.
Weszła do kuchni.
Molly właśnie parzyła kawę.
Wszyscy byli przekonani że Syriusz już nie gniewa się na Tonks. I tu się mylili.
Dora leżała prawie cały tydzień więc Syriusz nie rozmawiał z nią.
Popijając kawę Molly zwróciła się do Nimfadory, która popijała swoje ziółka.
-Jak się czujesz kochanieńka?
-Już lepiej.
-Przyniosłam ci słodycze z Miodowego Królestwa.
-Dziękuje-schyliła głowę.
-Gdyby mnie posłuchała, czuła by się świetnie...-wtrącił Syriusz
-Syriuszu nalegam nie teraz.-wyratował Tonks z opresji.
Ona była mu wdzięczna, bo nie miała ochoty się tłumaczyć.
Nazajutrz skrzat Stworek zrobił się dla niej milszy. Z chęcią opowiadał jej o swoich marzeniach.
Wszyscy byli dla Tonks uprzejmi. Jedyny Syriusz ciągle ukazywał swe fochy.
-Tylko się nie przewróć-zaczął-a po co ja ci to mówię i tak mnie nie posłuchasz.
-Syriusz! Możesz przestać?! Przepraszam. Wystarczy?-spytała z nutką Nadziei w głosie.
-Nie, nigdy ci nie wybaczę.Przecież mogłaś zginąć!
Wszystkie obrazy się w tę awanturę.
-Ale żyję.
-Ale mogłaś nie żyć.
-Mogłeś się zgodzić.-krzyczała
-Nie rozumiesz że jakby ci się coś stało to...
-To co? NIC SIĘ NIE STAŁO!-chciała mówić dalej, lecz nagle...
-TONKS!-rozległ się głośny głos Remusa.-Łapa się o Ciebie martwi.
-A czy nie potraficie zrozumieć że jestem dorosła, a do tego jestem aurorem?
-Aurorzy są odpowiedzialni i dojrzali.-ocenił Black-A ty nie!
Nikt nie chciał już dokończyć kłótni.
Syriusz czuł że powiedział za dużo.Odszedł a Remus naskoczył na Tonks.
-Możesz spoważnieć?
-Tobie też to przeszkadza?!-powiedziała i wybiegła, nie czekając na odpowiedź.
W tym samym czasie, Syriusz był na ciemnym, starym strychu.
Było tu wiele siana i kurzu.
W kącie stał hipogryf Kłębolt.
-Kłęboltku... czemu ona jest taka lekkomyślna?-spytał Łapa głaszcząc po grzbiecie hipogryfa.
Rozległ się donośny huk. Na dole zaczął krzyczeć obraz pani Black. Za nimi stała Tonks.
-Przepraszam, ale chciałam to znaczy myślałam że w ten sposób będziesz ze mnie dumny. I że razem z Remusem będziecie się cieszyć że jestem taka dzielna i w ogóle.-Powiedziała a w oczach miała łzy.
-Choć tu-poprosił.
Gdy podeszła przytulił ją.
-Ale więcej tego nie rób.
-Nie zamierzam.
Zaśmiali się. Otwarły się drzwi a w nich Lupin.
-Przepraszam a może ktoś mi pomoże uciszyć ten obraz?
Nie usłyszał odpowiedzi a Nimfadora podeszła i powiedziała:
-Przepraszam-przytuliła go.
-A teraz chodźmy uspokoić mamusię.-powiedział Syriusz i we trójkę zeszli na parter.
__________________________________________________________________________________________________________________________________
Już macie kolejny rozdział.
Z dedykacją dla wszystkich ludzi, którzy czytają mojego bloga.
Ujawniajcie się w komentarzach;)
Kolejny niewiem kiedy. Napiszę jak będę wiedzieć.
Pytajcie o wszystko na gg:44737161
Pozdro!
Hurra! Nn! :3 hiehiehie
OdpowiedzUsuńNo więc:
1) gniewający się Syriuszek <3 uwielbiam.
2) przyjaźń Dorcia-Stworek: szok!
3) pogodzenie się omnomnomnom *.*
4) niestety: błędy.
Ogólnie coraz bardziej mi się podoba. Fajnie w sumie, że notki są krótkie: dużo się dzieje więc nie mam na co narzekać :D
Pisz dalej, idzie Ci coraz lepiej ^^
Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do mnie na fantasy-cupcakes.blogspot.com
Cupcake.
rozdział jest super jak zwykle, ale blagam uważaj na błędy :) najgorsze co rzuca mi się w oczy to choć zamiast chodź. uważaj na to w następnych rozdziałach :) Syriusz jaki obrażalski, ale w sumie trudno mu się dziwić :) czekam aż rozwinie się coś miedzy dorą i lupinem :p pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń^_^ ale fajne! takie jak prawdziwa książka
OdpowiedzUsuńKOCHAM , KOCHAM I JESZCZE RAZ KOCHAM!!!! tylko czemu takie krótkie ;( ? ale cóż to ty piszesz , kocham tego bloga.Błagam pisz dłuższe notki , życzę weny ;* !
OdpowiedzUsuńHahhah. Syriusz wkurzony. BEZCENNE. *w* No i coś się dzieje miedzy Nimfadorą, a Remusem. <3 Pozdrawiam i czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńZły Syriusz :D Ciekawie i nietypowe zjawisko :D Najpierw nakrzyczała, później przeprosiła :) Hym rozdział fajny i jeszcze hipogryf :3 Pozdrawiam i życzę weny :D !
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńBardzo fajne :D Spodobał mi się twój blog ;)
OdpowiedzUsuńProszę, zaobserwuj mój i zostaw komentarz - odwdzięcze się tym samym!
hogwart-moimi-oczami.blogspot.com
Syriusz zgrywa starszego brata ;)
OdpowiedzUsuńChcę więcej!