Rozdział 7/Świąteczne Sensacje
Zimowe popołudnie było bardzo mroźne.
Nimfadora grzała się przy kominku. Była w salonie.Pomarańczowe ściany, nadawały efekt ciepła.W kominku ogień wesoło zatańczył i pojawił się zielony ogień.Wychyliła się z niego głowa Syriusza.
-Moja droga,użyj proszku Fiuu i przybądź jak najwcześniej.
Ledwie skończył i już go nie było.
Podbiegła do wielkiej, starej, dębowej szafy, która przypominała szafę z Narni.
Z Narnii pochodzili jej dziadkowie od strony ojca. Nie byli czarodziejami, ale ich szanowali.
Także mieli do czynienia z magią.
Dziewczyna włożyła pomarańczowe rurki i czarną bluzkę.
Na to włożyła czerwony płaszcz.Wyglądała ślicznie. Zmieniła także fryzurę.Był to ciemny, brązowy wysoko upięty kok.
Gdzieniegdzie wisiały asymetryczne pasma włosów, podkreślając trójkątną twarz.
Sięgła do wysoko położonej szkatuły wzięła garść proszku. Weszła do kominka
.- Grimmauld Place 12-powiedziała a zielony ogień zaharcował wesoło.
Zjawiła się w starej, ciemnej bibliotece.
Jej piękny strój był zakurzony.
-Chłoczyść-powiedziała próbując pozbyć się kurzu.
Wielkie regały dumnie piętrzyły się ku sufitowi.
Na każdej półce było z tysiąc książek.
Wtem, z hukiem otwarły się drzwi a w nich stał Remus.
-O cześć-powiedział-Nimfadoro.
-Nie mów do mnie-przerwała mu
-Tak wiem TONKS-powiedział z naciskiem na ostatnie słowo-pośpiesz się,bo Łapa czeka.
Zeszli na dół. Powitał ich Stworek.
W kuchni <<Co dziwne>> było bardzo czysto.
-Na brodę Merlina... Co się tu stało?- zapytała ale nikt nie odpowiedział.
-Moja kochana...A to Stworek posprzątał -powiedział zachwalając Stworka po raz pierwszy.
-Podziękuje mu później.A po co miałam przyjść?-spytała
-Jak to po co?! Jutro Wigilia więc trzeba zrobić zakupy.-oznajmił Syriusz
-Dobrze, więc co mam kupić?
-Myślę-podrapał się po brodzie- że Remus pójdzie z tobą. Najpierw pójdziecie na pokątną a potem do Gringota.Na sam koniec do mugoli.
-No dobrze.Więc co mamy kupić?
-Proszę-powiedział-oto lista rzeczy do kupienia
.-No więc chodźmy.-ponaglił Remus
.-Ah i jeszcze jedno Nimfadoro- powiedział- ładnie wyglądasz
.-Dziękuje-zaśmiała się.Wyszli z domu. Postanowili iść na nogach.
Spotkali wiele czarodzieji i zwierząt.
Nimfadora pomyślała ze to animagowie.
Po długiej wędrówce, zdecydowali że deportują się.
Remus zauważył świstoklik.
Rozpoznał go po tym że był tam napis GPC.
Dotknęli go i znaleźli się przed murowaną ścianą.
Lupin zastukał różdżką w odpowiednią cegłę, a przed nimi ukazała się rozległa, szeroka Ulica Pokątna z trylionem sklepów.
Wszystkie sklepy przyodziane były w świąteczne ozdoby.
-Jejku, jak tu pięknie-chwaliła Tonks.
-Tak to prawda-rozglądnął się i uśmiechnął-To co idziemy?
Pokiwała znacząco głową.Weszli do pierwszego sklepu. Kupili tam mnóstwo rzeczy. Wydali tylko 15 galeonów.
-Chodźmy do Gringota.-zaproponowała Dora
Jak postanowili tak zrobili.
Za wysokim biurkiem siedział goblin wielkości liliputa. Miał na imię Gryfek.
Zszedł z wysokiego krzesła i zaprowadził ich do skrytki numer siedemset trzydzieści cztery.Wrota otwarł wzrokiem.
Przed nimi pojawiły się wielkie góry złota.
Było tu mnóstwo pucharów, medalionów i innych srebnych i złotych przedmiotów.
-Weźmy trochę sykli i parę galeonów i chodźmy.
-Zapomniałaś że wybieramy się do mugoli. Wiec potrzebne będą też funty.
-Ah no tak.Więc weź i chodźmy.
Spakowali trochę złota i ruszyli do wyjścia.
Na pokątnej spotkali Narcyzę Malfoy
-Zdrajczyni-powiedziała Cyzia i weszła do banku
.-Chodźmy już do tych mugoli!
Przeszli całą ulicę. Minęli murowaną ścianę i wreszcie dotarli do mugolskiego świata.
W sklepach kupili mnóstwo rzeczy.
Deportowali się na Grimmauld Place.
Tonks opowiedziała wszystko Syriuszowi.
A ten dziwił się że nie powiedziała ani słowa a Lunatyku.
Postanowił nie zaczynać tematu który zazwyczaj prowadził do kłótni.Wtem pojawili się Weasley'owie.
Ginny, Molly i Tonks szykowały mnóstwo potraw.
Fred i George obmyślali nowe przepisy na bombonierki lesera.
Pozostali sprzątali.
Tylko Syriusz zapowiedział że jutro będą ubierać choinkę.
Stworek, Harry i Tonks na parterze.
On razem z Remusem w kuchni a reszta na trzecim piętrze.
Tonks padła na łóżko zaraz po powrocie do domu. Była wykończona całym dniem.
Obudziło ją pohukiwanie sowy.
Przyniosła list.
Mam do Ciebie pytanie.
Dlaczego mnie unikasz i dlaczego właściwie nie odzywałaś się do mnie?
Stało się coś? Obraziłaś się? Jak tak to przepraszam.
Remus
Tonks pomyślała że odpowie mu jutro. Zmęczona całym dniem zasnęła z głową pełną marzeń.
________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. Mam nadzieje że się spodoba.
Przepraszam za błędy ale bądzcie wyrozumiali. Chodzę dopiero do 6 klasy.~Tonks
Zimowe popołudnie było bardzo mroźne.
Nimfadora grzała się przy kominku. Była w salonie.Pomarańczowe ściany, nadawały efekt ciepła.W kominku ogień wesoło zatańczył i pojawił się zielony ogień.Wychyliła się z niego głowa Syriusza.
-Moja droga,użyj proszku Fiuu i przybądź jak najwcześniej.
Ledwie skończył i już go nie było.
Podbiegła do wielkiej, starej, dębowej szafy, która przypominała szafę z Narni.
Z Narnii pochodzili jej dziadkowie od strony ojca. Nie byli czarodziejami, ale ich szanowali.
Także mieli do czynienia z magią.
Dziewczyna włożyła pomarańczowe rurki i czarną bluzkę.
Na to włożyła czerwony płaszcz.Wyglądała ślicznie. Zmieniła także fryzurę.Był to ciemny, brązowy wysoko upięty kok.
Gdzieniegdzie wisiały asymetryczne pasma włosów, podkreślając trójkątną twarz.
Sięgła do wysoko położonej szkatuły wzięła garść proszku. Weszła do kominka
.- Grimmauld Place 12-powiedziała a zielony ogień zaharcował wesoło.
Zjawiła się w starej, ciemnej bibliotece.
Jej piękny strój był zakurzony.
-Chłoczyść-powiedziała próbując pozbyć się kurzu.
Wielkie regały dumnie piętrzyły się ku sufitowi.
Na każdej półce było z tysiąc książek.
Wtem, z hukiem otwarły się drzwi a w nich stał Remus.
-O cześć-powiedział-Nimfadoro.
-Nie mów do mnie-przerwała mu
-Tak wiem TONKS-powiedział z naciskiem na ostatnie słowo-pośpiesz się,bo Łapa czeka.
Zeszli na dół. Powitał ich Stworek.
W kuchni <<Co dziwne>> było bardzo czysto.
-Na brodę Merlina... Co się tu stało?- zapytała ale nikt nie odpowiedział.
-Moja kochana...A to Stworek posprzątał -powiedział zachwalając Stworka po raz pierwszy.
-Podziękuje mu później.A po co miałam przyjść?-spytała
-Jak to po co?! Jutro Wigilia więc trzeba zrobić zakupy.-oznajmił Syriusz
-Dobrze, więc co mam kupić?
-Myślę-podrapał się po brodzie- że Remus pójdzie z tobą. Najpierw pójdziecie na pokątną a potem do Gringota.Na sam koniec do mugoli.
-No dobrze.Więc co mamy kupić?
-Proszę-powiedział-oto lista rzeczy do kupienia
.-No więc chodźmy.-ponaglił Remus
.-Ah i jeszcze jedno Nimfadoro- powiedział- ładnie wyglądasz
.-Dziękuje-zaśmiała się.Wyszli z domu. Postanowili iść na nogach.
Spotkali wiele czarodzieji i zwierząt.
Nimfadora pomyślała ze to animagowie.
Po długiej wędrówce, zdecydowali że deportują się.
Remus zauważył świstoklik.
Rozpoznał go po tym że był tam napis GPC.
Dotknęli go i znaleźli się przed murowaną ścianą.
Lupin zastukał różdżką w odpowiednią cegłę, a przed nimi ukazała się rozległa, szeroka Ulica Pokątna z trylionem sklepów.
Wszystkie sklepy przyodziane były w świąteczne ozdoby.
-Jejku, jak tu pięknie-chwaliła Tonks.
-Tak to prawda-rozglądnął się i uśmiechnął-To co idziemy?
Pokiwała znacząco głową.Weszli do pierwszego sklepu. Kupili tam mnóstwo rzeczy. Wydali tylko 15 galeonów.
-Chodźmy do Gringota.-zaproponowała Dora
Jak postanowili tak zrobili.
Za wysokim biurkiem siedział goblin wielkości liliputa. Miał na imię Gryfek.
Zszedł z wysokiego krzesła i zaprowadził ich do skrytki numer siedemset trzydzieści cztery.Wrota otwarł wzrokiem.
Przed nimi pojawiły się wielkie góry złota.
Było tu mnóstwo pucharów, medalionów i innych srebnych i złotych przedmiotów.
-Weźmy trochę sykli i parę galeonów i chodźmy.
-Zapomniałaś że wybieramy się do mugoli. Wiec potrzebne będą też funty.
-Ah no tak.Więc weź i chodźmy.
Spakowali trochę złota i ruszyli do wyjścia.
Na pokątnej spotkali Narcyzę Malfoy
-Zdrajczyni-powiedziała Cyzia i weszła do banku
.-Chodźmy już do tych mugoli!
Przeszli całą ulicę. Minęli murowaną ścianę i wreszcie dotarli do mugolskiego świata.
W sklepach kupili mnóstwo rzeczy.
Deportowali się na Grimmauld Place.
Tonks opowiedziała wszystko Syriuszowi.
A ten dziwił się że nie powiedziała ani słowa a Lunatyku.
Postanowił nie zaczynać tematu który zazwyczaj prowadził do kłótni.Wtem pojawili się Weasley'owie.
Ginny, Molly i Tonks szykowały mnóstwo potraw.
Fred i George obmyślali nowe przepisy na bombonierki lesera.
Pozostali sprzątali.
Tylko Syriusz zapowiedział że jutro będą ubierać choinkę.
Stworek, Harry i Tonks na parterze.
On razem z Remusem w kuchni a reszta na trzecim piętrze.
Tonks padła na łóżko zaraz po powrocie do domu. Była wykończona całym dniem.
Obudziło ją pohukiwanie sowy.
Przyniosła list.
Mam do Ciebie pytanie.
Dlaczego mnie unikasz i dlaczego właściwie nie odzywałaś się do mnie?
Stało się coś? Obraziłaś się? Jak tak to przepraszam.
Nimfadora grzała się przy kominku. Była w salonie.Pomarańczowe ściany, nadawały efekt ciepła.W kominku ogień wesoło zatańczył i pojawił się zielony ogień.Wychyliła się z niego głowa Syriusza.
-Moja droga,użyj proszku Fiuu i przybądź jak najwcześniej.
Ledwie skończył i już go nie było.
Podbiegła do wielkiej, starej, dębowej szafy, która przypominała szafę z Narni.
Z Narnii pochodzili jej dziadkowie od strony ojca. Nie byli czarodziejami, ale ich szanowali.
Także mieli do czynienia z magią.
Dziewczyna włożyła pomarańczowe rurki i czarną bluzkę.
Na to włożyła czerwony płaszcz.Wyglądała ślicznie. Zmieniła także fryzurę.Był to ciemny, brązowy wysoko upięty kok.
Gdzieniegdzie wisiały asymetryczne pasma włosów, podkreślając trójkątną twarz.
Sięgła do wysoko położonej szkatuły wzięła garść proszku. Weszła do kominka
.- Grimmauld Place 12-powiedziała a zielony ogień zaharcował wesoło.
Zjawiła się w starej, ciemnej bibliotece.
Jej piękny strój był zakurzony.
-Chłoczyść-powiedziała próbując pozbyć się kurzu.
Wielkie regały dumnie piętrzyły się ku sufitowi.
Na każdej półce było z tysiąc książek.
Wtem, z hukiem otwarły się drzwi a w nich stał Remus.
-O cześć-powiedział-Nimfadoro.
-Nie mów do mnie-przerwała mu
-Tak wiem TONKS-powiedział z naciskiem na ostatnie słowo-pośpiesz się,bo Łapa czeka.
Zeszli na dół. Powitał ich Stworek.
W kuchni <<Co dziwne>> było bardzo czysto.
-Na brodę Merlina... Co się tu stało?- zapytała ale nikt nie odpowiedział.
-Moja kochana...A to Stworek posprzątał -powiedział zachwalając Stworka po raz pierwszy.
-Podziękuje mu później.A po co miałam przyjść?-spytała
-Jak to po co?! Jutro Wigilia więc trzeba zrobić zakupy.-oznajmił Syriusz
-Dobrze, więc co mam kupić?
-Myślę-podrapał się po brodzie- że Remus pójdzie z tobą. Najpierw pójdziecie na pokątną a potem do Gringota.Na sam koniec do mugoli.
-No dobrze.Więc co mamy kupić?
-Proszę-powiedział-oto lista rzeczy do kupienia
.-No więc chodźmy.-ponaglił Remus
.-Ah i jeszcze jedno Nimfadoro- powiedział- ładnie wyglądasz
.-Dziękuje-zaśmiała się.Wyszli z domu. Postanowili iść na nogach.
Spotkali wiele czarodzieji i zwierząt.
Nimfadora pomyślała ze to animagowie.
Po długiej wędrówce, zdecydowali że deportują się.
Remus zauważył świstoklik.
Rozpoznał go po tym że był tam napis GPC.
Dotknęli go i znaleźli się przed murowaną ścianą.
Lupin zastukał różdżką w odpowiednią cegłę, a przed nimi ukazała się rozległa, szeroka Ulica Pokątna z trylionem sklepów.
Wszystkie sklepy przyodziane były w świąteczne ozdoby.
-Jejku, jak tu pięknie-chwaliła Tonks.
-Tak to prawda-rozglądnął się i uśmiechnął-To co idziemy?
Pokiwała znacząco głową.Weszli do pierwszego sklepu. Kupili tam mnóstwo rzeczy. Wydali tylko 15 galeonów.
-Chodźmy do Gringota.-zaproponowała Dora
Jak postanowili tak zrobili.
Za wysokim biurkiem siedział goblin wielkości liliputa. Miał na imię Gryfek.
Zszedł z wysokiego krzesła i zaprowadził ich do skrytki numer siedemset trzydzieści cztery.Wrota otwarł wzrokiem.
Przed nimi pojawiły się wielkie góry złota.
Było tu mnóstwo pucharów, medalionów i innych srebnych i złotych przedmiotów.
-Weźmy trochę sykli i parę galeonów i chodźmy.
-Zapomniałaś że wybieramy się do mugoli. Wiec potrzebne będą też funty.
-Ah no tak.Więc weź i chodźmy.
Spakowali trochę złota i ruszyli do wyjścia.
Na pokątnej spotkali Narcyzę Malfoy
-Zdrajczyni-powiedziała Cyzia i weszła do banku
.-Chodźmy już do tych mugoli!
Przeszli całą ulicę. Minęli murowaną ścianę i wreszcie dotarli do mugolskiego świata.
W sklepach kupili mnóstwo rzeczy.
Deportowali się na Grimmauld Place.
Tonks opowiedziała wszystko Syriuszowi.
A ten dziwił się że nie powiedziała ani słowa a Lunatyku.
Postanowił nie zaczynać tematu który zazwyczaj prowadził do kłótni.Wtem pojawili się Weasley'owie.
Ginny, Molly i Tonks szykowały mnóstwo potraw.
Fred i George obmyślali nowe przepisy na bombonierki lesera.
Pozostali sprzątali.
Tylko Syriusz zapowiedział że jutro będą ubierać choinkę.
Stworek, Harry i Tonks na parterze.
On razem z Remusem w kuchni a reszta na trzecim piętrze.
Tonks padła na łóżko zaraz po powrocie do domu. Była wykończona całym dniem.
Obudziło ją pohukiwanie sowy.
Przyniosła list.
Mam do Ciebie pytanie.
Dlaczego mnie unikasz i dlaczego właściwie nie odzywałaś się do mnie?
Stało się coś? Obraziłaś się? Jak tak to przepraszam.
Remus
Tonks pomyślała że odpowie mu jutro. Zmęczona całym dniem zasnęła z głową pełną marzeń.
________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział. Mam nadzieje że się spodoba.
Przepraszam za błędy ale bądzcie wyrozumiali. Chodzę dopiero do 6 klasy.~Tonks
Ta Tonks mogłaby się troszeczkę wyluzowac xD tak wszystko musi miec na dopięty guzik, a najmniejsza błahostka sprawia na jej twarzy grymas ;> świetny rozdział i ta ,,Narnia" xD :D już się nie mogę doczekac następnego rozdziału ;> życzę weny ;p
OdpowiedzUsuńOjeeju. Coś się wreszcie zaczyna dziać między Tonks i Lupinem. *w* Uroczo. Pozdrawiam i czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńNominuje Cię do The Versatile Blogger więcej informacji na http://historia-jakiej-nie-znaliscie.blogspot.com/2013/03/the-versatile-blogger.html
OdpowiedzUsuńP.S.Rozdział przeczytam niebawem :)
Ar, czekałam na kolejny rozdział. :) Podoba mi się sposób twojego pisania, mam nadzieję że w następnym rozdziale Remus i Dora pogodzą się i będzie git. :p
OdpowiedzUsuńPrzy okazji, zapraszam do mnie. ; )
http://siempre-tuyo-dora.blogspot.com
łoł!!!Super. Mam nadzieję, że do mnie zajrzysz. Mój blog jest o Fremione,ale jak skończe go pisać to zaczynam o Tonks i Remusie http://fremione-fredhermionahp.blogspot.com/ Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńProszę postaraj.się.nie.popełniać błędów.lub znajdź.sobie bętę.
OdpowiedzUsuń*bombonierki lesera, nie "lasera"
Mam betę, ale jak widać i ona jest nie omylna:)
UsuńBłąd już poprawiony:)