21.04.2013

ROZDZIAŁ 13

Rozdział 13/Śledztwo śmiertelnie niebezpieczneZa oknem pełnia księżyca oświetlała świat.
Na Grimmauld Place 12, w salonie na pierwszym piętrze trwała sylwestrowa zabawa. Lusterko dwukierunkowe zaczęło piszczeć. Tonks niechętnie wzięła je do ręki.
-Tonks, musisz natychmiast przyjść do Ministerstwa!-był to Jack Marshall.
-No ale po co-spytała zaspanym głosem-staaaaało się coś?-ziewnęła
-Porwano małe dziecko! Pośpiesz się!-krzyknął i rozłączył się.
Nie mając innego wyjścia ubrała służbowy stój i deportowała się do ministerstwa.
Windą skierowała się na trzecie piętro. Mieściły się tu m.in.Służby administracyjne Wizengamotu, Urząd niewłaściwego użycia czarów i Kwatera główna aurorów.
Po korytarzu biegali różni aurorzy. 
-Jestem-zawołała widząc Jack'a.
-Dłużej się nie dało?-spytał Jack-idź porozmawiaj z tamtą brunetką.
-No dobra już idę-powiedziała kierując się ku ślicznej dziewczynie.
Teraz dopiero zauważyła, że brunetka nie należy do najmłodszych. Na oko miała 39 lat. Płakała.
-Cześć. Jestem Nimfadora Tonks-podała jej rękę-przyszłam porozmawiać.
-Dzień Dobry-niechętnie uścisnęła dłoń-jestem Taylor Corporse. To... to... mój synek Xavier.Bawił się w swoim pokoju.-tłumaczyła nie przestając płakać-poszłam na chwilę do kuchni. A gdy wróciłam... już go nie było.
-Spokojnie. Znajdziemy Xaviera. -uspokajała ją Nimfadora-może go pani opisać?
-Miał sześć lat, niski chłopczyk. Czarne, kręcone włosy. Mam jego zdjęcie-Taylor wyciągnęła małą karteczkę, na której mały chłopiec machał mamie.
-Podejrzewa pani kogoś?
-No tak parę osób. Moją siostrę Gabrielle i jej męża Jefferey'a.-płakała
-A pani mąż, miał jakiś wrogów?-spytała Nimfadora.
-Miał, to pewne. Był aurorem. Zmarł. Wsadził do Azkabanu wielu ludzi.-opowiadała drżącym głosem.
-Sprawdzimy to. Jak się nazywał?
-David Corporse.-łza spłynęła po policzku Taylor.

-Niech się pani nie martwi.Znajdziemy go. Dobranoc-poszła do boksu Jack'a.
Na ścianach było mnóstwo fotografii śmierciożerców. Na samym środku było zdjęcie Bellatrix.
-Mamy dużo podejrzanych. Jej mąż był aurorem. Sprawdź David'a Corporse'a.
-No nieźle. Ja od trzech godzin próbowałem z niej coś wyciągnąć i nic, a ty pięć minut i wiesz wszystko!-powiedział i wyszedł.
Nimfadora postanowiła sprawdzić Gabrielle i Jefferey'a.
Z tego co wiedziała, mieszkali na Viole Avenue we Francji.

Deportowała się na zabrudzonej i ciemnej ulicy. Po lewej stronie majaczyły się zawalone śmietniki, 

po prawej ciągnęły się niskie budynki z cegieł. Tonks poszukała numery 14. Dom miał na parterze 

wybite dwa okna. Zapukała do drzwi. Po chwili otworzyły się i stanęła w nich chuda kobieta z 

potarganymi włosami.

-Czego tu?-zaskrzeczała

-Dobry wieczór- odpowiedziała Nimfadora, krzywiąc się, bo do jej nosa dotarł zapach źle 

przetrawionej whisky.- Chciałabym porozmawiać o pani siostrze.-O tej perfidnej zdrajczyni!?-krzyczała Gabrielle.

-Przepraszam, ale dlaczego pani ją tak nazywa?-spytała Dora, nie ukrywając złości.
-Przez nią zginął człowiek!-krzyczała na całą ulicę
-jak to? Ale ja tu jestem w sprawie Xaviera-powiedziała pokazując jej zdjęcie.-zaginął.
-Nie to niemożliwe... jak to się stało?!-pytała zdenerwowana Gabrielle.
-Bawił się w pokoju. I nagle zniknął. Nie wie pani kto to mógł być?-spytała, i pożałowała swoich słów.
-Ty wredna PÓŁKRWIACZKO! Podejrzewałaś MNIE?! ODEJDŹ ZDRAJCZYNI-zatrzasnęła drzwi.
Tonks była zszokowana. Niby ta cała Gabrie, tak kochała Xaviera, a pomóż nie chce. Dziwne.
Wyszła na opustoszałą ulicę. Prawie w każdym domu grała głośna muzyka. Nagle jej oczom ukazała się straszna scena.
Starsza pani wyrzuciła z domu na ulicę piękną, zapłakaną, młodą dziewczynę! Na rękach miała małe dziecko.
-Wy dziwaczki! Nie pokazujcie mi się tu więcej!
Dora nie mogła na to patrzeć.Ani chwile się nie wahając wycelowała różdżkę w starszą kobietę.
-Niech jej pani da spokój!-zawołała Tonks.
-O mój wielki Boże! Kolejna dziwaczka. Dajcież mi wszyscy święty spokój!-powiedziała i trzasnęła drzwiami.
Nimfadora podbiegła do kobiety, która uspokajała małą dziewczynkę.
-Nic wam nie jest?-spytała wystraszona Dora
-Tak wszystko w porządku.-odpowiedziała szatynka
-Pójdziesz do mnie. Nie mogę cię tak zostawić.
-Ale ja... ja nie chcę do ministerstwa...-płakała
-Nie pójdziemy tam.-powiedziała obejmując ją ramieniem.-Jak się nazywacie?
-Ja jestem Isabelle Vector. A to-wskazała na niemowlę-Natalie Vector.
-Miło mi. Jestem Nimfadora Tonks, ale mów mi Tonks.
-Masz śliczne imię.Chciałabym mieć takie-skomplementowała Isabelle.
-Uwierz nie chciałabyś.-zaśmiała się Dora.-Chodźmy bo się mała przeziębi.
Deportowały się na Grimmauld Place.
-Hej... a gdzie 12?-spytała, a ku jej zdziwieniu pojawiła się dwunastka.
-Wejdź, tylko błagam cicho.-poprosiła Dora.
Wchodząc Tonks szerokim łukiem minęła stojak.
Zaprowadziła nowo poznane dziewczyny do swojej sypialni.
-Śpijcie dobrze. I nic się nie martw-powiedziała uśmiechając się.
-Dziękuje ci bardzo Nimfadoro, za... za wszystko. Gdyby nie ty, to nie wiem co bym zrobiła-po jej policzku spłynęła pojedyncza łza.
-Nie ma sprawy. Dobranoc.-wyszła.
Zeszła na dół. Chciała porozmawiać z Syriuszem.
Weszła do salonu, w którym trwało przyjęcie.
-Syriuszu, możemy porozmawiać?-spytała Black'a.
-No jasne-odpowiedział i razem poszli do kuchni-o co chodzi?
-Chodzi o taką dziewczynę-opowiedziała mu wszystko. O całej tej dziwnej sprawie-może tu chwilę pomieszkać?
-Tak, nie ma sprawy.Ale gdzie ty będziesz spać?-zmartwił się.
-Mną się nie przejmuj. Prześpię się na kanapie, na drugim piętrze.-próbowała go uspokoić.
-Nimfadoro Vulpeculo Tonks, czyś ty zwariowała?!Nie wyśpisz się-ostrzegał
-Ni nazywaj mnie tak! Przeżyje parę nocy!A zresztą i tak bym nie spała.
-Oj Dora, Dora. Powiem Andromedzie-szantażował Black.
-Tylko spróbuj-zażartowała-leć bo czekają na ciebie.Dobranoc-przytuliła kuzyna i poszła na drugie piętro.
Tak jak przeczuwała, nie zmrużyła oka.  O piątej rano zeszła do kuchni. Zrobiła sobie mocną kawę.
Nadal myślała nad całą tą sprawą Xavier'a. Miała nadzieje, że Jack się czegoś dowiedział.
Z rozmyślań wyrwał ją zgrzyt zamka.Był to Remus. Zdziwiła się po co mu klucze. Przecież drzwi były zawsze otwarte. Mimo to była szczęśliwa, że wrócił.
-Co tak wcześnie? Zwykle nie było cię przez kilka dni.
-Bo zwykle wyjeżdżałem.A teraz miałem Eliksir tojadowy, więc nie było takiej potrzeby.
-Mimo to fajnie, że jesteś-uśmiechnęła się a po chwilę opowiedziała mu o sylwestrowej nocy.
O bliźniakach, o dziewczynie i o śledztwie.
-Zrobić ci kawy?-spytała Dora-ja wypiję jeszcze jedną.
-No możesz zrobić, jeśli to nie kłopot.Znów nie spałaś całą noc?
-Nie no po prostu nie byłam zmęczona-ziewnęła potężnie-masz coś na ból głowy?
-Mam Eliksir Perłowy, powinien pomóc.-podał jej fiolkę.
-Dzięki. Dobra lecę do pracy. -wzięła małą torebkę i włożyła do niej fiolkę.-Zajmijcie się Isabelle.
-No dobrze, ale nie sądzisz że jest trochę za wcześnie na pracę?
-Remus! Ja muszę znaleźć tego chłopca!
-No to leć.Ale w nocy masz spać-zaśmiał się.

Nimfadora wślizgnęła się do sypialni zabrała swoje rzeczy.Mała Natalie uśmiechała się przez sen.
Była najsłodszym dzieckiem na świecie.Dora przebrała się i pognała do pracy. W całym ministerstwie było tylko parę osób.Na szczęście był Jack.
-Mam niezłe wieści. Podejrzewamy tylko dwie osoby. Austin Morano i Samanta Lynch.Oboje znali tą rodzinę. No to kogo chcesz sprawdzić?-spytał Marshall
-Niech będzie ten Austin.-wzięła papiery i poszła do pana Morano.

Austin był miłym chłopakiem. Miał 25 lat.
-Mogę się rozejrzeć?-spytała Dora
-Tak jasne-odpowiedział przyjaznym tonem-Ale naprawdę. Xavier był cudownym dzieckiem. Nigdy bym mu nic nie zrobił.
Tonks otworzyła starą skrzynie. W środku był koc który coś zakrywał. Podniosła koc, a widok strasznie ją wystraszył. Było to ciało małej dziewczynki. Tonks znała to dziecko. To była Juliet.
Uniosła różdżkę.

-Muflono auroy.-wypowiedziała formułkę
Natychmiast pojawili się aurorzy.
Austin próbował się tłumaczyć, ale nikt go nie słuchał. Tonks chciała jak najszybciej opuścić to miejsce.
Juliet była małą przyjaciółką Dory.Kiedyś mieszkały na tej samej ulicy. 
Gdy odeszła od tego domu, poczuła ulgę. Nie mogła opanować jednak łez.
Smutku przybyło jej także w ministerstwie. W sprawie chłopca nic nowego.
Metamorfomag postanowiła porozmawiać z Taylor.
-Na pewno nic pani nie wie?! Nie ma pani więcej podejrzanych?! A może jakiś przyjaciel?-pytała tracąc nadzieje na odnalezienie.
-Właściwie to miałam kiedyś narzeczonego.Popełnił samobójstwo. Jego siostra bardzo to przeżywała. Wiem, że mówił do niej Rosie. Nie wiem od czego to skrót.Chyba od Rosalie Janet.
-To ja sprawdzę. Dziękuje-ruszyła do ministerstwa. 
Opowiedziała wszystko Jack'owi.
Poszli poszukać jakiś informacji w archiwum.

-O jest. Rosalia Janet. 23 lata mieszka w Budapeszcie.-przeczytał urzędnik.
-Jack sprawdzę to.-zapowiedziała i udała się do Kwatery Głównej.
Mała Natalie bawiła się, a jej mama przygotowywała obiad w kuchni.
Remus, Syriusz i Lena bawili się z Naty.
-Nie znacie przypadkiem Rosie Janet?-spytała bez przekonania.
-Rosie?-odezwała się z kuchni Isabelle-Byłam z nią na koloni. Była sierotą. Nie miała nikogo. Rosalinda nikogo nie miała.
-Rosalinda? a nie Rosialia?-spytała Dora.
-Tak Rosalinda Janet.Wiem że mieszka w Londynie na Owl Valley 31*.
-Dziękuje-zawołała i wybiegła.
Po chwili była już na wskazanej ulicy. Zapukała do drzwi. Otwarło jej małe dziecko, podobne do Xaviera.
-Dzie jeśt moja mamusia-spytał.
-Ty jesteś Xavier?-skinął głową-choć wezmę się do mamy.
-Muflono auroy.-zawiadomiła aurorów.

Przybyli po chwili. Zabrali Rosie, a Xaviera oddali Taylor. Tonks musiała się jeszcze rozejrzeć. Weszła na pierwsze piętro. Nagle coś ją uderzyło w głowę. Wszystko zaczęło się kręcić a ona upadła.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

*-Sowia Dolina

Zdjęcie, z Xavierem.

____________________________________________________________________________________________________________Proszę;) Kolejny rozdział;) Mam nadzieje że się spodoba. Dedykuje go wszystkim czarodziejom;)

16 komentarzy:

  1. O jaciu jaki slodziutki chlopczyk! Rozdział jak zwykle super...no i dzięki za dedyk:-) :-) :-) :-) :-)
    Czekam na następny..kiedy?
    Zaajebista

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Zaje szablon ;D
    2. Boski ten - Kacperek Boski :D
    3. Tonks jak zwykle zaangażowana i przejęta całą sprawą - extra *,*
    4. Zastanawiam się kto mógł zrobic coś takiego Dorze ? :(
    5. I kiedy kolejny rozdział ? ;p
    6. Pozdrawiam i życzę WENY! ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, Kacperek <33
    Super rozdział, jak zwykle ;d
    Jak mogłaś przerwać w takim momencie, JAK?!
    Zaavadakedavrowałabym, ale nie chcę trafić do Azkabanu :P
    Pisz szybko, bo nie wytrzymam tego cholernego napięcia!

    Ale tak ogólnie, to pozdrawiam i życzę dużo weny ;**
    Jestęę Kottę

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też rzucił się w oczy Kacper *u* Kochane słoneczko. A ten Austin... Mam nadzieję, iz wyjaśnisz czemu trzymał dzieciaka w kufrze... To jest delikatnie chore. Albo może schizowe. No dobra nie ważne. Dziwny koniec... Ciekawe co i kto ją uderzył.
    Pozdrawiam i czekam na NN.
    ~Black

    OdpowiedzUsuń
  5. Przecież mogłaś powiedzieć przez Syriusza, Tonks, żeby spała w pokoju Remusa... xDDD Kacperek : 3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kto ja uderzył ? :O
    Ciekawa jj ! :) Kacpereeek *-*
    Huehue.
    Bardzo podoba mi sie ten rozdział ♥
    Mam prośbę.... bedziesz mnie o nast powiadamiac ...? bo nie amma czasu cały czas sprawdzać , a chce byc na bieżąco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aj, cudowny rozdział. <3
    Wszyscy piszą, że Kacperek i Kacperek, a ja się spytam dlaczego takie zakończenie, co?
    Dobra, nie będę się wtrącać, bo to twoje opowiadanie i pewnie z tym zakończeniem jest związana jakaś fajna historia czy cokolwiek. ;)
    Czekam na następny rozdział. ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć. Na początek dzięki za informację i przepraszam za moje gigantyczne spojrzenie. Teraz przechodząc do rozdziałów. A Dumbledore nie mógł jej powiedzieć o patrolach przez patronusa ? No niestety Hogwart sam w sobie jest świetny, ale wspomnienia biorą górę. Skoro ją zdradził to nie musi, aż tak przeżywać tego. Po pięciu latach w końcu może o tym zapomnieć. Ludzie się rodzą i umierają. Fred i George *w* Oni zawsze znajda wyjście z nudnej sytuacji, ale żeby dawać szlaban w sylwestra ? Co znowu przeskrobali ?! :3 I teraz ta sprawa zaginięcia Xaviera. ie ma to jak przekonać kogoś w 5 minut po tym jak ktoś próbował 3 godziny. To jest dar przekonywania. Dobrze, że wszystko się tak skończyło. A co mi sie jeszcze rzuciło w oczy to Rosie i Xavier. *u*
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć ;)
    Tak przez przypadek natrafiłam na Twojego bloga.
    Piszesz bardzo ciekawie, notka mi się podobała.
    Tylko kurcze co ją uderzyło w tą głowę? :D Ja tu z ciekawości umieram xD
    Jedyne do czego mogę się przyczepić to... Dość oryginalny szablon :D
    Ale w sumie, oryginalność jest fajna XD
    No i Kacperek oczywiście ;3
    Czytujesz Sevmione? Nie obrazisz się, jeśli zaproszę Cię na swojego bloga?
    http://sevmionelove.blogspot.com/
    P.S. Można prosić o informowanie o nowych notkach poprzez mojego bloga w "Sowiarni" ?
    Byłabym wdzięczna ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej !
    Dziś nadrabiam więc i do ciebie wpadam ;D
    Rozdział jest (y)
    Kacperek *.*
    Największa atrakcja ;p
    Ciekawe, kto ją uderzył ????
    Szablon zmieniony ;D
    Muszę przyznać, że jest ciekawy.
    Pozdrawiam i czekam na nową notkę .

    PS Zapraszam do mnie na nową notkę i nowego bloga.
    Wszystkiego dowiesz się u mnie na miejscu.
    I jakbyś mogła mnie informować o nowych rozdziałach, byłabym wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. http://remadora-forever.blogspot.com/ bum! i oto nowy rozdział na moim blogu, zapraszam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej :D Niesamowity blog! Mogłabyś mnie informować o nowych notkach na moim blogu?
    http://mybooksmylife.blog.pl/
    Zapraszam tez do czytania moich recenzji i książki ;p
    pierwszy rozdział na stronie "Kreatywnie" a kolejny na stronie głównej pojawi się wieczorkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Szczerze nie mam pojęcia... Nie obiecuję ale w Weekend się postaramxD

      Usuń
  14. Ej dodaj nowy, co? Już pięć tygodni NIC nie pisałaś!

    OdpowiedzUsuń